niedziela, 5 maja 2013

Warsztaty we Wrocławiu

Uwaga!
Osoby, które dopatrywałyby się niecnych zamiarów w moim wpisie informuję, iż szycie patchworkow traktuję hobbystycznie, nie jest to moje źródło utrzymania, nie zamierzam prowadzić warsztatów patchworkowych i w związku z tym niszczyć konkurencji - w mojej relacji znajdują się moje odczucia i uwagi.

W dniach 10-13 kwietnia (od środy do soboty) we Wrocławiu odbyły się Warsztaty Patchworku Nowoczesnego zorganizowane przez Debuko (Gosię P. z Giżycka).
Z Łodzi pojechałyśmy we trójkę z Basią (bylyśmy razem na warsztatach we Vlasim) oraz Klaudią. Wszystkie spotykamy się dosyć regularnie na warsztatach w Strimie. Wyjechałyśmy już we wtorek rano, pozytywnie naładowane - program wg założeń był bardzo bogaty. Popołudnie spędziłyśmy na spacerze po Wrocławiu i nie mogłyśmy doczekać się następnego dnia. Byłyśmy bardzo ciekawe osób, ktore tam spotkamy jak i samych warsztatów.
Była też pewna obawa: jak Gosia sprosta poprowadzeniu kursu dla kilkunastu osób. Zbierając osoby chętne na warsztaty zaznaczyła, że każdego dniamoże być max. 7 osób. Potem podniosła poprzeczkę do 10 osób. Widząc pocztę rozesłaną do 14 osób byłam przekonana, że kilka osób zapisało się tylko na 1 dzień kursu.

Dzień 1 (10 kwietnia):

Plan warsztatów:
-Kreatywne i niekonwencjonalne wykorzystanie linijki typu Dresden
-Umiejętność szycia po łuku oraz wszywanie koła ( z użyciem linijki typu Circle)
-Włókniny i dodatki firmy Pellon - rodzaje i zastosowanie
-Nici firmy Aurifil- rodzaje i zastosowanie
-Patchwork Nowoczesny- gdzie szukać inspiracji (czasopisma, popularne grupy na Flickr, Pinterest itp.)

W środę rano kilka minut przed czasem stawiłyśmy się na warsztatach. Było dużo koleżanek, jednak Gosi nie było. Pomyślałam, że coś nieprzewidzianego musiało się wydarzyć, bo było dla mnie oczywiste, że Gosia powinna swoje kursantki przywitać. Gosia spóźniła się kilkadziesiąt minut i kurs się rozpoczął. Bez Gosi było nas 15!!!! Okazało się, że przyjechały jeszcze dwie osoby z Łodzi: jedna stała uczestniczka 'Strimowych' warsztatów, a druga chyba była raz na wspólnych zajęciach.
Pierwszego dnia była pełna improwizacja. Pomącą miał być internet, który zaczął płatać figle i otwierały się nie te strony, ktore miały się otworzyć. W końcu udało się! otworzyła się właściwa strona.
Szesnaście osób zgromadzonych przy 15" ekranie laptopa postawionego na stoliku to było to !!
Oddaliłam się od grupy i to był mój zasadniczy błąd. Nie zrozumiałam tematu spotkania. Zainspirowałam się wyeksponowaną pracą Gosi a nie fotkami z internetu.
Jeszcze przed rozpoczęciem kursu Gosia zapytała nas o ulubione kolory. I tego dnia ta informacja była potrzebna do narzucenia nam kolorów, których jednak nie lubimy, aby zastosować je w szytych przez nas projektach. Mnie trafił się świński róż, więc ukryłam go między fioletowo-mocnoróżowymi szmatkami, które lubię.
Miało być 'Kreatywne i niekonwencjonalne wykorzystanie linijki typu Dresden'. Ja zainspirowałam się wyeksponowaną pracą Gosi a nie fotkami z internetu. Postanowiłam uszyć biały bieżnik różowo-fioletowe paski. Okazało się, że stosując linijkę typu Dresden wyszły mi równoległe paski, które nie wyglądały ciekawie. Ładny efekt uzyskiwało się w momencie gdy paski były rozbujane, ale do tego nie potrzebna była linijka Dresden tylko zwykła prosta. Niestety szmatki były już podocinane i żeby je 'rozkołysać' brakowało mi szerokości elementów. Ale trochę się udało. Flizelina dostarczona przez Gosię była dobra, ładnie przyklejały się elementy i nie potrzeba było kleju do kanapkowania. Problem miałam tylko z pikowaniem, bo pikowałam liniami rownoległymi do kolorowych szmatek, ale w maszynie nie było możliwości szybkiego ustawienia docisku stopki i tak ściągnęłam wierzch, że zrobiła mi się 1-centymetrowa zakładka. Po powrocie do domu sprułam pikowanie i skanapkowałam ponownie, teraz bieżnik czeka na powtórne przepikowanie i dokończenie. To mam nadzieję już wkrótce.

Drugim tematem przewidzianym na ten dzień była 'Umiejętność szycia po łuku oraz wszywanie koła ( z użyciem linijki typu Circle)'
Widząc, że moja praca nie ma możliwości spełnić powyższego tematu (wynika to z braku zrozumienia przeze mnie tematu o czym pisałam wcześniej) zrobiłam łuki na spodniej stronie bieżnika.

Uszyłam także poszewkę z wykorzystaniem ćwiartek koła:

Pokazałam jednej z koleżanek jak się wycina i wszywa łuki. Zrobiłam to chyba dobrze, bo wyszedł jej piękny łuk i... nauczyła kolejną koleżankę. :)
Szkoda, że Gosia nie przećwiczyła wcześniej szycia ćwiartek Drezden, bo nie potrafiła pokazać nam jak wykorzystać ćwiartkę z koła składającego się z 21 elementów. Po prostu kąty w tej linijce były dobrane do szycia pełnego koła, a nie ćwiartek.

Na 1. dzień przewidziane były jeszcze tematy:
-Włókniny i dodatki firmy Pellon - rodzaje i zastosowanie
-Nici firmy Aurifil- rodzaje i zastosowanie
ale zostały jakoś przemilczane.

Dzień 2 (11 kwietnia):

Plan warsztatów:
-Program EQ7- praktyczne zastosowanie (projektowanie quiltów z użyciem gotowych wzorów oraz tworzenie własnych);
-Pre-cuts,czyli praca z gotowymi zestawami tkanin (charm pack, layer cake, jelly roll, zestawy FQ). Umiejętność wykorzystywania gotowych zestawów na przykładzie projektów Amandy Murphy.
Do dyspozycji mamy zestawy tkanin Michael Miller Fabrics, Riley Blake Designs oraz Moda.

Drugiego dnia znowu czekałyśmy na Gosię ponad 20 minut. Odebrałam to jako kompletny brak szacunku i zwróciłam Gosi uwagę. Efekt był taki, że na kolejne 2 spotkania spóźniała się już tylko po 5 minut.
Na początku zajęć był 'problem z siecią' ale w końcu został zażegnany.
Mężczyzna, który opiekował się salą, w której odbywały się warsztaty pomógł umieścić laptop "na wysokości" i ekran można było już zobaczyć, gorzej to co na ekranie.
Gosia zaprezentowała program EQ7. Nie wiem, na ile było to zrozumiałe, bo sama się z programem nie zapoznałam. Tu ewentualnie mogą wypowiedzieć się koleżanki, które słuchały prezentacji.
Drugim tematem tego dnia było
Pre-cuts,czyli praca z gotowymi zestawami tkanin (charm pack, layer cake, jelly roll, zestawy FQ)
Najpierw Gosia oznajmiła nam, że do 2. w nocy przygotowywała dla nas materiały dydaktyczne (drukowała). Od lutego wiedziała o warsztatach. Mogła darować sobie tę uwagę.
I nagle pojawił się problem. Sponsorzy przysłali tkaniny dla 7-10 osób, a nas tego dnia było 14. Więc Gosia zadysponowała pracę w grupach !!! Dwie grupy 3-osobowe i dwie grupy 4-osobowe miały szyć kołderki z charm pack-ów, a kołderkę weźmie osoba, która najbardziej się będzie w grupie udzielała. Zagotowało się we mnie. Byłam na różnych warsztatach, ale z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam. A rozwiązanie było takie proste: wystarczyło zamówić w Craftfabric 2 zestawy charm pack - te liczą 42 elementy, podzielić każdy na pół (te od sponsorów były 21-elementowe) i w ciągu 24 godzin już by były dostarczone.
Na szczęście Klaudia zasugerowała przekazanie kołderek dla chorych dzieci. Zadeklarowałam się, że przekażę je fundacji dla dzieci z chorobami njarządów ruchu IDZIEMY RAZEM. Wiele koleżanek zna tę fundację, bo dwukrotnie przekazywałyśmy dary na aukcje odbywające się na balach charytatywnych.
Tydzien po warsztatach przekazalam kołderki Fundacji, ale dopiero dzisiaj wysłałam zdjęcia i meile autorek tych prac. Wkrótce ukaże się wzmianka u nich na stronie.
Zdjęcia kolderek:

Muszę jeszcze dodać, że jedna z koleżanek uszyła nam identyfikatory,

a inna pokazała nam jak w prosty sposób szyć aplikacje. Wielkie dzięki Dziewczyny !!

Dzień 3 (12 kwietnia):

Plan warsztatów:
-Paper Pieced (PP), English Paper Pieced (EPP) – praca z projektami Joanny Wilczyńskiej (Shape Moth)
-Y-Seams- szycie pod kątem (praca z użyciem zestawów Roberta Kaufmana)
-Zabawa kolorem: tworzenie własnej palety barw na podstawie wybranego przez siebie zdjęcia.
-Praca z użyciem dowolnie wybranych tkanin ze wszystkich dostępnych na warsztatach (Kona Cotton Solids, Michael Miller Fabrics, Riley Blake Designs i Moda )

Trzeci dzień rozpoczął się szyciem PP wg projektu Joasi Wilczyńskiej (Shape Moth). Był to słoik z konfiturami - praca słodka jak jej temat. Powstało wiele pięknych prac. Ja dwie uszyłam podkładki kuchenne dla moich córek.

Jedno mnie bardzo zaskoczyło. Gosia zapytała koleżanki, czy umie szyć PP. Na odpowiedź twierdzącą padło pytanie: to po co przyjechałaś na warsztaty? Osłupiałam. Czyżby Gosi obce było pojęcie DOSKONALIĆ WARSZTAT?
Na temat English Paper Pieced dowiedziałyśmy się, że jest to ręczne zszywanie elementów, ale nie wykonywałyśmy tego.
Drugim tematem tego dnia było Y-Seams- szycie pod kątem. Kroiłyśmy i zszywałyśmy heksagony. Powstały piękne podkładki, poduszki i torby. Ja uszyłam poduszkę z heksagonowym kwiatem, kwiat dostał milimetrowy pajping (robiłam to pierwszy raz, efekt mnie zadowolił).

Jedna z dziewczyn kończyła tego dnia uczestnictwo w warsztatach i na pożegnanie obdarowała wszystkie koleżanki jajkiem-niespodzianką. Było to dla nas miłym zaskoczeniem.

Do dyspozycji miałyśmy wystarczającą ilość mat, nożyków i krótkich linijek. Brakowało długiej linijki, ale zabrałam swoją i mogłyśmy się nią dzielić. Brakowało także dużych nożyczek do krojenia ociepliny (też przywiozłam swoje). Ale największa wpadka to przywiezienie na kurs tylko 1 żelazka w dodatku bezprzewodowego. Zwróciłam uwagę Gosi, że popełniła błąd. Bezprzewodowe żelazko jest dobre jako dopełnienie, albo dla jednej osoby. Udostępnienie takiego dla grupy kilkunastoosobowej to wielka pomyłka. Z powodu wciąż oczekujących osób na wyprasowanie żelazko nie miało kiedy się nagrzać i używałyśmy chłodnego. Gosia chyba odebrała moją sugestię jako zaczepkę, nie wysłuchałą do końca i stwierdziła, że nie chce, żeby jej ktoś zarzucił, że było 'byle jakie' żelazko. Osobiście wolałabym 'byle jakie' z marketu ale gorące.

Tego dnia zaplanowane jeszcze były:
-Zabawa kolorem: tworzenie własnej palety barw na podstawie wybranego przez siebie zdjęcia.
-Praca z użyciem dowolnie wybranych tkanin ze wszystkich dostępnych na warsztatach (Kona Cotton Solids, Michael Miller Fabrics, Riley Blake Designs i Moda ) ale to były tylko plany.

Dzień 4 (13 kwietnia):

Plan warsztatów:
-Kreatywne podejście do tkanin jednobarwnych z użyciem tkanin Kona Cotton Solids – do dyspozycji mamy paletę około 100 kolorów. Tworzenie nowoczesnych quiltów z prostych wzorów geometrycznych...przykładowe wzornictwo i tendencje !!!
-quilting- w jaki sposób podkreślić charakter quiltu dzięki właściwie dobranej technice (pikowanie ręczne, czy maszynowe?). Umiejętność trafnie dobranego wzoru pikowania.
-obszywanie quiltu dwustronną lamówka

I oto nadszedł ostatni dzień naszego spotkania. Z zaplanowanych zajęć poznałyśmy tylko obszywanie Quiltu dwustronną lamówką.
W zwiążku z tym, że przyjechało nas więcej niż miało przyjechać wg pierwszych założeń, czwartego dnia nie było z czego szyć. :(
Gosia zaproponowała szycie wzoru 'Kółko i krzyżyk' - tam wykorzystane były maleńkie szmatki. W sumie nie narzekałam, bo wzór mi się podobał. Uszyłam taką poduszkę:

Brałam udział w wielu spotkaniach warsztatowych, ale w tak słabych jeszcze nie. Wiadomo, kiedyś jest ten pierwszy raz.
Czekałam na rozmowę podsumowującą warsztaty, ale taka nie była przewidziana przez organizatorkę. Gosia nie sprostała zadaniu, którego się podjęła. Ale cieszę się ze spotkania wielu wspaniałych koleżanek oraz z tego, że mam już poduszki na kolejną aukcję dla "mojej" fundacji.
Nauczka na przyszlość:
Dowiedz się kto prowadzi warsztaty, czy ma praktykę w prowadzeniu kursu, jakie ma osiągnięcia na tym polu i czy organizatorka była uczestniczką jakichkolwiek waresztatów.
Pod wpisem Gosi o warsztatach na blogu jest 10 komentarzy, wszystkie bardzo cacy, ale nie znalazlam żadnego od uczestniczek kursu. Czyżby żadna nie chciała skomentować? Od razu przyznaję, że ja się tam nie wpisywałam, bo nie chciałam bruździć, ale z kolei lojalność wobec koleżanek, które będą chciały skorzystać z warsztatów u Debuko w przyszłości wymaga ode mnie aby moja relacja była rzetelna i bez cukru.
Kilka dni temu Gosia wysłała do wszystkich uczestniczek kursu szczegółową instrukcję dotyczącą tworzenia palety barw w programie Gimp. Nie mogę na razie nic na ten temat powiedzieć, bo jeszcze nie miałam czasu zapoznać się ani z programem, ani z instrukcją.

PS. Może niektórym nie udało się przebrnąć przez tak długi wpis, ale osoby zainteresowane chyba dadzą radę.
Pozdrawiam Was Wszystkie !

22 komentarze:

  1. .... no cóż... to ja byłam tą osobą, która potrafi szyć PP :)) i która usłyszała "to po co przyjechałaś na warsztaty?"... oniemiałam!... czyż nie były to warsztaty dla zaawansowanych?!
    szczerze napiszę, że zrobiło mi się wówczas po prostu przykro, a potem poczułam złość... także dlatego, że w tamtej chwili uzmysłowiłam sobie, iż niestety jest coraz więcej minusów zajęć, a plusów wciąż niewiele :((
    szkoda, wielka szkoda......

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest mi bardzo przykro,jest mi z tym bardzo źle,ale tak było,a miało być tak pięknie....

    Basia z Łodzi

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ukrywam, że jadąc na warsztaty spodziewałam się dużo bardziej profesjonalnego podejścia do tematu... Niestety, warsztaty rozczarowały mnie pod wieloma względami.

    Teraz mogę stwierdzić, że moje rozczarowanie jest jeszcze większe - objęło także postawę Organizatorki dotyczącą selekcji wypowiedzi publikowanych na jej blogu (ewidentnie ogranicza się do ujawniania tylko tych, które Jej pasują).
    Ula - uczestniczka warsztatów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dużym opóźnieniem, bo dopiero dzisiaj, Małgosia zdecydowała się jednak opublikować mój komentarz na swoim blogu. Ciekawe, czy fakt podania do publicznej wiadomości informacji, że być może filtruje posty, które publikuje na swoim blogu, miał na to wpływ.

      Usuń
    2. To bardzo pozytywne posunięcie, bo w końcu o to chodzi, żeby analizować wszystkie opinie.
      Przyszedł mi do głowy pomysł na nowy wpis na blogu:

      "Pomóżmy stworzyć idealne warsztaty"

      Zaraz się tym zajmę.

      Usuń
  4. Uhatko, Kasiu - tak mi się wydawało, że Was widzę na zdjęciach Halinki.
    To przykre, że tak wspaniale zapowiadające się warsztaty Was rozczarowały.

    Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hala, mówiłaś mi w Toruniu, że wybierasz się do Wrocławia, prawie Ci "zazdrościłam", a tu taka przykra niespodzianka....
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warsztaty!!! To stanowczo za duże słowo! Spotkanie koleżeńskie z szyciem w tle , które mogę określić słowami:
      * brak przygotowania merytorycznego i metodycznego
      * brak zainteresowania kursantkami
      Jestem zdegustowana i była to dla Mnie strata czasu i PIENIĘDZY !!!

      Klaudia - uczestniczka "warsztatów"

      Usuń
  7. Bardzo zazdrościłam Wam tych warsztatów - kilka dni we Wrocławiu, wybór super tkanin, tyle wiedzy i profesjonalizm. A tu okazuje się, że nie w 100% prowadząca warsztaty wywiązała się z planu. Więc może nie powinna dostać 100 % kwoty należnej za te warsztaty?

    OdpowiedzUsuń
  8. Z dużą wnikliwością przeczytałam tą notatkę.
    Byłam uczestniczką omawianych przez Ciebie warsztatów. Szyję od wielu lat. Głównie poduszki z resztek. Prowadzę zajęcia (także warsztatowe) z trzech różnych dziedzin od ponad 30-tu lat.
    Moje odczucia odnośnie tych zajęć są diametralne różne. Ja jestem bardzo zadowolona z uczestnictwa, i chętnie pojadę na następne warsztaty prowadzone przez Gosię.
    Jest tylko jedna rzecz, która mnie skrajnie zirytowała. Chodzi mi o zachowanie Twoje i Twoich koleżanek. Szkoda, że nie napisałaś o tym w swojej analizie! A jest co opisywać. Byłam wręcz zażenowanie od drugiego dnia warsztatów. Potraktowałyście Gosię (i jej materiały) jak przysłowiową „dojną krowę”. Wam nie chodziło o zajęcia, ale o „wydojenie” Gosi z materiałów. Słowa Klaudi, które cytuję: „jak dają (materiały) to trzeba brać”, w zasadzie mówią już wszystko. Inna uczestniczka pierwszego dnia wyszła z zajęć zabierając ze sobą kilka materiałów bez zgody Gosi. Takie postępowanie jest karygodne!!!

    Nie wiem, czy umieścisz moje subiektywne wnioski pod swoim tekstem, ale wiedz, że nagonka, którą aktualnie organizujecie w stosunku do Gosi jest czymś ohydnym. Myślę, że nie wzięłaś jednak pod uwagę tego, jak wiele ona mówi o Tobie i Twoich koleżankach.
    Mam nadzieję, że nie spotkam Was już nigdy na żadnych zajęciach.

    Z poważaniem Halina Leśniewska, Łódź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwykłam usuwać komentarzy ze swojego bloga, nie po to się je wpisuje, żeby tylko słodzić, ale żeby móc się ustosunkować do wypowiedzi.
      Widzę, że obie byłyśmy zażenowane, ale z różnych powodów. Ja od pierwszego dnia, Ty od drugiego. Chociaż ten pierwszy dzień miałaś udany. Spóźnianie się prowadzącej zajęcia każdego dnia kursu jest wyrazem absolutnego lekceważenia uczestniczek. Tym bardziej, że Gosia zaproponowała podwożenie osób mieszkających w hotelu. Widziałam koleżankę z kursu czekającą przed hotelem na Gosię. Nie pojechała z nami, bo przecież była umówiona z Gosią. I już 20 minut po czasie obie weszły do sali, w której odbywał się kurs. Dlatego postanowiłam zareagować i zwrócić Gosi uwagę, że Jej zachowanie jest co najmniej niestosowne. I to Cię tak zażenowało! Co do jak to określasz "wydojenia" Gosi z materiałów to chciałam zauważyć, że chyba nie masz pojęcia o czym mówisz. Poniesione wydatki (koszty kursu, hotelu, dojazdu) nijak się mają do kosztów szmatek, które zużyłam. W przyszłości staraj się przemyśleć swoje wypowiedzi. Dodatkowo powiem, że ja swoje uszyte rzeczy przekazuję Fundacji na dofinansowanie rehabilitacji dzieci. Zdecydowanie jest mi przyjemniej dawać niż brać.
      Gosia miała pecha: na jej zajęcia pojechały (poza małymi wyjątkami) same osoby bez ogłady i zachowujące się skandalicznie (nie wiem skąd u Ciebie takie skojarzenie). Nie piłyśmy alkoholu, nie używałyśmy środków odurzających-więc miałyśmy cały czas świadomość swoich czynów, nie używałyśmy niecenzuralnych słów, nie hałasowałyśmy, nie stwarzałyśmy intryg. Tym skandalicznym zachowaniem było jak się okazuje szycie z Gosi szmatek, bo tylko to robiłyśmy.
      Halino Leśniewska: gdzie był ten skandal ??? Przecież to nie ja o godz. 20:00 odłączyłam prąd od maszyny (rozmyślnie czy niechcący - tego nie wiem). Na ten fakt również zwróciłam Gosi uwagę, że to nie jest profesjonalne zachowanie.
      Była prośba do Gosi (od osoby nie z Łodzi) aby rozesłała ankietę podsumowującą kurs, ale nie zgodziła się. Skoro było tak dobrze to czego się obawiała?
      Ale, ale: gdyby Gosia zrobiła we Wrocławiu podsumowanie kursu to mogłybyśmy sobie porozmawiać na ten temat, wyjaśnić niejasności, a teraz pozostała nam tylko rozmowa przez internet.
      Swoją drogą dobrze, że są osoby zadowolone z kursu, bo inaczej Gosia odniosłaby kompletną porażkę, a tak to tylko połowiczną (pod warunkiem, że 8 osób jest zadowolonych).
      Piszesz, że również prowadzisz zajęcia warsztatowe. Być może ich poziom jest podobny do poziomu warsztatów prowadzonych przez Gosię i dlatego Ci to odpowiada. Mamy inne potrzeby i oczekiwania.
      Z pewnością nie spotkamy się na kursie Twoim lub Gosi, ale poza warsztatami chętnie bym Cię jeszcze raz obejrzała.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. No cóż - trudno dogodzić każdej, tym bardziej, że każda z nas jechała tam z innymi oczekiwaniami,z innymi umiejętnościami i potrzebami. Niestety podpisuję się pod słowami,że do profesjonalizmu w kwestii organizacji i prowadzenia przez Gosię warsztatów jeszcze daleko.
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Halutka ( Halina Leśniewska ) !

    Jeśli odpowiadało Tobie :
    * dobra ocieplina
    * ładne tkaniny
    * umożliwienie dostępu do ciekawych magazynów patchworkowych
    * spóźnienia, zwłaszcza w pierwszym dniu kursu
    * brak jasno określonych zasad co szyjemy
    * brak wydrukowanych materiałów szkoleniowych, wzorów
    * jeden mały laptop na 15 osób
    * brak dużych nożyczek do cięcia ociepliny
    * brak długiej linijki
    * jedno żelazko bezprzewodowe dla 15 osób
    * jedna linijka do cięcia heksagonów i po łuku
    * za mała ilość nożyczek i obcinaczek
    * niezrealizowanie całego programu warsztatów

    Rozumiem Twoje zadowolenie z kursu !!!

    Halutka!!! NIE WCISKAJ SŁÓW W MOJE USTA, których NIGDY NIE POWIEDZIAŁAM - tej albo podobnej treści !!!

    Płacąc za wyjazd duże pieniądze, trudno powiedzieć, aby ktoś mógłby połaszczyć się o jakieś skrawki tkanin!!!

    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  11. Po raz pierwszy uczestniczylam w zajeciach tego typu i w pelni zgadzam sie z autorka bloga;tak bylo a relacja napisana jest rzetelnie bez zlosliwosci i chamstwa.Rowniez w moim mniemaniu prowadzaca okazala dla nas malo szacunku.Brak pokory w zyciu nie prowadzi do niczego dobrego a w chrzescijanstwie to takie wazne sluchac ,wybaczac......Ciesze sie bardzo ze poznalam tak wiele wspanialych kolezanek i na pewno jeszcze sie z nimi spotkam;Duzo mnie nauczylyscie;
    przepraszam za pisownie,ale to francuska klawiatura bo wlasnie zwiedzam Paryz i jutro bede na wystawie patchworku amerykanskiego!jak zrobie zdjecia to wam przesle oczywiscie
    Pozdrawiam serdecznie Maria z Wroclawia
    przepraszam za pisownie ale to klawiatura francuska

    OdpowiedzUsuń
  12. Jedna z uczestniczek warsztatów nie może sama wpisać komentarza, dlatego wysłała do mnie wiadomość z informacją, że mogę treść wkleić do komentarzy do mojego bloga. Oto ona:

    Witam dziewczyny,

    jestem tą osobą która zaproponowała Gosi rozesłanie ankiety nt szkolenia. Mail od Gosi dotyczący tworzenia palety barw zawierał informację, że jest to ostatni mail w sprawie warsztatów. Gosia nie odmówiła rozpisania ankiety, Gosia to zignorowała:(

    A szkoda - ze względu na moją pracę zawodową biorę co roku udział w kilku szkoleniach, i takich ściśle zawodowych i tzw. miękkich- interpersonalnych i ZAWSZE szkolenie kończy się ankietą. Po co taka ankieta? Pozwala prowadzącemu na dalsze doskonalenie, daje mu informację co się podobało i czy warto to rozbudować, z czego zrezygnować, co poprawić, co było całkiem do niczego a czego zabrakło i warto rozszerzyć program szkolenia . To najcenniejsze źródło informacji dla szkoleniowca.

    W naszym przypadku pozwoliłoby jeszcze „upuścić” negatywne emocje, pozwoliłoby mieć nadzieję, że prowadząca dostrzegła, że nie wszyscy byli niezadowoleni i że interesuje ją dlaczego - w cywilizowany sposób można było załatwić te sprawy we własnym gronie, brak odzewu Gosi do wszystkich uczestniczek (ja dostałam propozycję indywidualnego wypowiedzenia się, a nie o to chodziło) zrodził obawy, że Gosia nie widzi żadnych niedociągnięć i nie widzi potrzeby jakichkolwiek zmian.To sprowokowało publiczne omawianie tego tematu.

    A jakie jest moje zdanie o warsztatach? Postaram się konstruktywnie:

    - wspaniałe towarzystwo, cudownie spędzone cztery dni - tak jest zawsze gdy zbierają się pasjonaci

    - grupowe szycie patchworków pozwoliło mi na zobaczenie jak pracują dziewczyny mające w tym doświadczenie, jak dobierają i układają kolory, jak tworzy się patchwork. Nigdy bym się tego nie nauczyła szyjąc indywidualnie- jak widać dla jednych negatyw, dla innych pozytyw:)). Nieszczęśliwa była propozycja Gosi dotycząca przeznaczenia uszytych kołderek, cóż moim zdaniem zdarza się…

    - program był tak interesujący, że zapisując się nie potrafiłam zrezygnować z jakiegokolwiek dnia warsztatów. Nie został zrealizowany, co jest faktem, czy Gosia wyciągnie z tego wnioski? Nie wiem. Może warto było zaplanować mniej pozycji, ale konsekwentnie je zrealizować?

    - laptop – wiadomo o co chodzi –warto na przyszłość zaplanować salę z rzutnikiem

    - przekazanie zasad obowiązujących na szkoleniu – powinny być podane na początku pierwszego dnia. Ja dopiero wieczorem pierwszego dnia warsztatów zorientowałam się, że należy indywidualnie podchodzić do Gosi ( szycie po łuku)– czekałam na grupowy wykład. Takie zasady trzeba jasno przekazać uczestnikom zaraz na początku spotkania.

    Pozostałe tematy wyczerpała Halina – zgadzam się z tym co napisała, niestety to prawda również w mojej ocenie.

    Barbara Chańska

    ps. Halinko, nie mam możliwości umieszczenia wpisu na Twiom blogu, jeśli uznasz to za stosowne, zamieść go w moim imieniu

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest coś, co nie daje mi spokoju...
    Halina Leśniewska w swoim komentarzu powyżej napisała: "Inna uczestniczka pierwszego dnia wyszła z zajęć zabierając ze sobą kilka materiałów bez zgody Gosi. Takie postępowanie jest karygodne!!!"
    Pragnę wyraźnie zaznaczyć, że to nie jest prawdą!
    Jedna z uczestniczek widząc, że nie zdąży ukończyć swojej pracy (a brała udział tylko w jednym dniu warsztatów) owszem przygotowała (przycięła) tkaniny, które miały posłużyć do wykończenia pracy w domu, ale POINFORMOWAŁA o tym Gosię.
    Małgosia - jak relacjonowała to nam kolejnego dnia rano - zgodziła się na zabranie tych tkanin mimo, że nie podobało się Jej takie postępowanie. Dopiero wówczas rano zostało to przez Gosię wyjaśnione wszystkim uczestnikom głośno i wyraźnie: nie wolno szykować i zabierać tkanin "na zapas" do ukończenia prac, jednak oczywiście można zabrać to, co zostało uszyte...

    Uważam, że trzeba tę kwestię tutaj wyjaśnić, bo jest wielka różnica między popełnieniem nietaktu przez ową uczestniczkę, a rzekomą kradzieżą. A kradzieżą nie można nazwać tej konkretnej sytuacji. Tym samym powyższy cytat jest „karygodnie” krzywdzącą opinią.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałam dodać również kilka słów.
    Czytając bloga Gosi, o jej profesjonalizmie - byłam pod wrażeniem, - jej zaangażowanie przed warsztatami - było ogromne. Nie ukrywam, iż decydując się na te warsztaty – pomimo dużego nakładu finansowego z mojej strony, jej profesjonalizm mnie przekonał, że warto. Najwyraźniej takie same odczucia mieli wszyscy Gosi sponsorzy…?
    Sama zawodowo prowadzę też od czasu do czasu szkolenia i wiem jak bywa trudno - jak zdobyć zaufanie klienta/ uczestnika, wejść z nim w relacje pozytywne, jak do niego dotrzeć. Więc tym bardziej byłam zaskoczona brakiem jakiegoś porządku organizacyjnego, spóźniania się na zajęcia, wprowadzanie nas w poczucie winy ile Gosię to kosztowało pracy, czasu i wysiłku, brak nawiązywania relacji z poszczególnymi uczestniczkami.
    Nie byłoby więc żadnych tego typu nieporozumień opisanych w powyższych postach gdyby nie jasno określone zasady od razu na samym początku:
    Co szyjemy, jak szyjemy, ile szyjemy, małe formy czy duże, z czego mamy korzystać, na jakich zasadach, jaka metoda pracy, itd.. po prostu regulamin pracy… jak wszędzie!!! Tego zabrakło, a potem pretensje i oskarżenia!!!
    Jak się okazało, różnimy się pomiędzy uczestniczkami w odczuciach diametralnie!!! No ok, każda z nas ma swoje poczucie „dobrze wydanych pieniędzy”. Mamy też prawo wyrazić swoje zadowolenie i niezadowolenie – w ankietach czy jakkolwiek inaczej. To wszystko po to żeby inne, następne kursantki miały lepiej, uczymy się całe życie. To było Gosi pierwsze takie przedsięwzięcie na taką skalę – żywię nadzieję, że Gosia przemyśli to wszystko na spokojnie i dla siebie wyciągnie wnioski.

    A Wam wszystkim życzę już samych udanych przygód wspólnego szycia:)

    Asia


    OdpowiedzUsuń
  15. Asiu!

    trafnie to ujęłaś :). Dziękuję :)
    Tobie i Wam dziewczęta, również życzę wspaniałych przygód z szyciem i najlepszych POLSKICH kursów i kursantek pod słońcem.

    A Gosi życzę rozważenie tematu i wyciągnięcia jak najlepszych wniosków, aby tak jak Asia pisze, następne kursantki miały już o niebo lepiej ;)

    Masz rację Asiu - człowiek uczy się całe życie...

    Pozdrawiam
    Klaudia


    OdpowiedzUsuń
  16. Jest mi bardzo źle, bo w swojej relacji pominęłam jeden fakt. Otóż jedna z uczestniczek warsztatów kończyła szyciowe spotkanie dzień wcześniej i obdarowała wszystkie koleżanki 'milkowym' jajkiem-niespodzianką. Było to dla nas miłym zaskoczeniem.
    Przepraszam Cię Dorotko !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. No to ja miałam bardzo dużo szczęścia. Dwukrotnie trafiłam na warsztaty patchworkowe - dla początkujących. Raz w Krakowie w 2012roku i teraz w Warszawie (2013). Za każdym razem miałam: świetne Prowadzące (1 lub 2 Prowadzące na 4-10 osób), zaangażowane i przygotowane do kursów, materiały zapewnione (maty, linijki, nożyczki, nożyki, żelazka (1 lub 2 na 5 osób), deski do prasowania itd...) wydrukowane instrukcje, wykłady, wsparcie Prowadzących podczas kursu.... Przyjmuję że sytuacja którą opisałaś w poście jest prawdziwa bo nie znam powodu żeby ot, tak sobie, wystawić negatywną opinię.
    Mam nadzieję że osoby dopiero uczące się szyć doświadczą tylko pozytywnych przykładów kursów, takich w których uczestniczyłam. I takie pozytywne przykłady zarażą pasją oraz pogłębią wiedzę.

    Dziękuję za relację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczestniczyłam w wielu warsztatach i fakt, że któreś nie były udane nie spowoduje, że przestanę na nie jeździć. Jeszcze zanim odbyły się te we Wrocławiu już wyraziłam chęć wyjazdu na następne spotkanie do Gosi. Jednak potem musiałam zrezygnować. Mój tydzień pracy wynosi dużo ponad 40 godzin i warsztaty są dla mnie pewnikiem, że będę mogła pobawić się szmatkami. Dlatego czekam na następne kursiki. Problem tylko w tym, że ostatnio mam mało czasu na śledzenie forum i coś może ujść mojej uwadze. Ale może znajdzie się jakaś dobra dusza, która da mi znać na maila.

      Usuń